czwartek, 9 czerwca 2011
środa, 8 czerwca 2011
Brioches i lana środa
Pogoda nie zachęca do czegokolwiek, ani na spacer bo duszno (a zaraz lunie), ani się położyć,bo gorąco i ciało lepi się do poduszki (mało fajne uczucie). I gdyby nie to, że trafiłam na dwa super przepisy, to bym nawet do kuchni nie zajrzała, chyba że po wodę i lód z cytryną.
| Po pierwsze Mimi's Brioches czyli przepyszne drożdżówki z przepisu Mimi. Są bardzo łatwe w robieniu, a w smaku ...sami spróbujcie. |
Kilka drożdżówek zrobiłam ze śliwkami, a pare z rabarbarem (tylko dla mnie) :) Z kolei robiąc obiad skorzystałam z przepisu Ushii na łososia z sosem czosnkowym. Łososia nie miałam, więc rozmroziłam pierś z kurczaka, zamarynowałam ją w ziołach i musztardzie. Gorąco polecam sos czosnkowy Ushii jest niesamowity.
Zanosi się na burze, Ami płacze bo 30 minut temu minęła pora na kąpiel, a ja muszę iść do ogrodu ściągnąć pranie...już pada :(
sobota, 4 czerwca 2011
Muskane słońcem, czyli popołudnie w ogrodzie.
Odkąd pamiętam nigdy nie ciągnęło mnie do prac ogrodowych. Wiązało się to z tym, że moja mama nigdy nie mogła się doprosić bym jej choć trochę pomogła przy pieleniu, wyrywaniu chwastów. Nic w tej kwestii się nie zmieniło, chociaż co raz częściej z przyjemnością patrzę na rosnące kwiaty, pierwsze owoce na drzewach. Na całe szczęście jestem tylko gościem w tym ogrodzie, więc nadal mogę twierdzić, że nic do niego mnie nie ciągnie, chociaż... Czasem łapię się na tym, jak w myślach urządzam mój ogród, więc nie zdziwię się gdy za czas jakiś posadzę mój pierwszy kwiatek, lub krzaczek. Marzę na przykład o własnym bzie...chociaż na razie jestem na etapie narzędzi i dodatków. Uwielbiam metal, rdzę, wiklinę...ławkę drewnianą i na niej książkę.
czwartek, 2 czerwca 2011
Muffinkowa klapa i cytrynowy zawrót głowy
Wczoraj był dzień dziecka, z tej okazji chciałam upiec muffinki ze słynnego przepisu Mimi (podaję link, bo przepis jest genialny, a przy okazji zachęcam do obejrzenia zdjęć autorki, są ...sami oceńcie). Nigdy jeszcze nie spotkałam się z tak przyjaznym przepisem, prosty, tani i ...no właśnie. Babeczki wyszły pyszne, moi rodzice zajadali się nimi, tata nawet skusił się na połączenie muffinek z konfiturą wiśniową, a następnie z syropem klonowym (przywiezionym z Szymbarka). Ale nie zapowiadało się tak pięknie. Papierowe foremki nie poradziły sobie z ciężarem ciasta, dlatego też babeczki wyglądały jak placki. Byłam przekonana, że będę miała do czynienia z zakalcem. Na całe szczęście samo ciasto nie ucierpiało. Następnym razem wykorzystam normalne foremki, bo szkoda nerwów :)
| Klapa... |
| Mimo nieciekawego kształtu, prezentują się całkiem przyjaźnie. |
Smacznego :)
poniedziałek, 30 maja 2011
Skoro nie ma kropek to będą paski
Wybrałam się dziś na zakupy z myślą o mojej córeczce, w planach była kurtka na chłodniejsze wieczory (bo przecież trzeba wykorzystać kupon na 30% zniżki)....gdyby nie kupon pewnie nie brałabym pod uwagę zakupu kurtki ;) No ale tak to już ze mną jest, jest okazja, jest pokusa. Skusiłam się na dwie kurteczki, ale i na moje ulubione (i modne w tym sezonie) czerwienie i granaty. Mała księżniczka nie musi chodzić stale w różu, zwłaszcza że w czerwieni jej uroczo, dlatego sukienka letnie w biało czerwone paseczki od razu rzuciła mi się w oczy, a do tego jak na dużą panienkę przystało....modna granatowa torebka (mamusia baaardzo zazdrości). Amelka jeszcze nie gustuje w torebkach (ale po mamusi zacznie), tylko że podjadanie chrupek podczas spaceru, wiąże się z przystankami co 1 min (w przypadku tych długich) więc mądra mama zapakuje
chrupki do nowej torebusi :)
chrupki do nowej torebusi :)
| Nie mogłam się oprzeć tym serwetkom! |
piątek, 27 maja 2011
Początek czegoś nowego i przystojna trzydziestka
Zakończyliśmy pewien etap naszego życia. Kartony rozpakowane, większa ich część czeka w piwnicy na nowy dom. Czeka nas jeszcze wiele pracy, decyzji, niespodzianek. Samo czekanie na pozwolenie na budowę jest stresujące, chociaż chyba nie tak bardzo jak wybór ekipy budowlanej i rozwiązań technicznych. Podział jest jasny, mąż zatrudnia ekipę, wybiera materiały budowlane i wszelkiego rodzaju urządzenia np.piec, a ja dbam (zadbam) o stronę wizualną, czyli to co kocham najbardziej. Na Waszych blogach co chwilę znajduję coś co mnie inspiruje a czasem przyprawia o zawrót głowy (bo ja też to chcę!). Cieszę się, że są osoby takie jak Wy, które dzielą się swoimi doświadczeniami, oraz pomysłami na ciekawe wnętrze. Wczoraj odkryłam Pinterest i jestem zachwycona ilością zdjęć, chociaż nadal nie bardzo wiem jak to wszystko działa, ale to nic, popatrzeć można :) Nadal nie mam czasu na tworzenie, co okropnie mnie dołuje i sprawia, że mam coraz więcej wątpliwości, czy w ogóle warto nadal brnąć w to hobby :( Cały czas mam cichą nadzieję, że przyjdzie na to czas.
Na razie zaczynamy się przyzwyczajać do nowego otoczenia, ogród, brak centralnego miejsca w mieście typu deptak, stary rynek :( , ogólny gwar i hałas (ale taki pozytywny). Amelka świetnie czuje się w nowym domu, jest zakochana w zwierzętach, niedawno dostała od taty wymarzoną ślizgawkę. Pierwszy tydzień nowego życia zakończyliśmy urodzinowym grilem, z okazji trzydziestych urodzin mojego Ł :) Jeszcze nie dotarło do mnie to, że za rok i ja wejdę w ten wiek.. Dlatego na osłodę, kilka zdjęć :)
Na razie zaczynamy się przyzwyczajać do nowego otoczenia, ogród, brak centralnego miejsca w mieście typu deptak, stary rynek :( , ogólny gwar i hałas (ale taki pozytywny). Amelka świetnie czuje się w nowym domu, jest zakochana w zwierzętach, niedawno dostała od taty wymarzoną ślizgawkę. Pierwszy tydzień nowego życia zakończyliśmy urodzinowym grilem, z okazji trzydziestych urodzin mojego Ł :) Jeszcze nie dotarło do mnie to, że za rok i ja wejdę w ten wiek.. Dlatego na osłodę, kilka zdjęć :)
środa, 11 maja 2011
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




