W wolnych chwilach coś tam dłubię, a to ptaszka z masy termoutwardzalnej, albo kwiatka ze skrawków materiału, lub plotę (nie trzy po trzy). We Władysławowie znalazłam dwa ładnie oszlifowane drewienka (driftwood) jak nauczę się obsługiwać wiertarkę to coś z nich ciekawego zrobię.

 |
| Nie wiem jak nazywa się ten splot, ale widziałam go jako element ozdabiający ołówki na jakimś blogu i zapragnęłam go mieć, a że czasem trudno jest coś zdobyć postanowiłam zapleść to cudo sama. Nie powiem by był to łatwy splot, szczególnie gdy sznurek jest bawełniany, ale odrobina cierpliwości i jest. |
 |
| A to najnowsze pudełeczka na herbatę, znaczy się pudełeczka już trochę leżą, nawet zdążyły przejść zapachem rozmaitych mieszanek herbacianych, ale dopiero teraz nadałam im wyrazu. Oczywiście błękit, szary i biała przecierka. Do kompletu podkładki pod kubeczki (ozdobiłam stare zniszczone korkowe podkładki) i serduszko do ozdoby. Czeka mnie jeszcze cieniowanie i lakierowanie, ale chciałam się już nimi pochwalić. |
 |
| Zakochałam się w tej skrzyneczce, gdy podobną zobaczyłam u Dag-eSz , wspaniale prezentują się w niej koronki. Nie wiem co się w niej znajdzie, ale przynajmniej nabrała koloru. |
|
Na dzień dzisiejszy nie ma już gdzie trzymać tych wszystkich drewienek, ale zależy mi na tym aby wprowadzając się do nowego mieszkanka, mieć już coś gotowego, co nada mu charakteru. A z dobrych wiadomości to po 3 tygodniowym opóźnieniu, w końcu dostaliśmy dziś wiadomość, że jutro poznamy datę odbioru mieszkania (zobaczymy co będzie jutro). Trzymajcie kciuki, może chociaż sylwestra spędzimy we własnym domu, bo o urodzinach córeczki i Bożym Narodzeniu możemy już zapomnieć.