czwartek, 2 czerwca 2011

Muffinkowa klapa i cytrynowy zawrót głowy

Wczoraj był dzień dziecka, z tej okazji chciałam upiec muffinki ze słynnego przepisu Mimi (podaję link, bo przepis jest genialny, a przy okazji zachęcam do obejrzenia zdjęć autorki, są ...sami oceńcie). Nigdy jeszcze nie spotkałam się z tak przyjaznym przepisem, prosty, tani i ...no właśnie. Babeczki wyszły pyszne, moi rodzice zajadali się nimi, tata nawet skusił się na połączenie muffinek z konfiturą wiśniową, a następnie z syropem klonowym (przywiezionym z Szymbarka). Ale nie zapowiadało się tak pięknie. Papierowe foremki nie poradziły sobie z ciężarem ciasta, dlatego też babeczki wyglądały jak placki. Byłam przekonana, że będę miała do czynienia z zakalcem. Na całe szczęście samo ciasto nie ucierpiało. Następnym razem wykorzystam normalne foremki, bo szkoda nerwów :)
Klapa...


Mimo nieciekawego kształtu, prezentują się całkiem przyjaźnie.

Smacznego :)

3 komentarze:

ewkiki pisze...

No cóż, ja właśnie pierwszy raz zabieram się z muffinki! I już wiem, że oprócz bibułek potrzebna jest forma! Nie mam takowej, ale postanowiłam zrobić je w foremkach na babeczki! Zobaczymy, co wyjdzie!
Nie przejmuj się, najważniejsze, że są smaczne, pozdrawiam :)

witaaminkaa pisze...

Pewnie były dobre.
Te papierowe foremki nie nadają się do wypieków od tak bezpośrednio, zawsze trzeba je wkładać do foremek lub formy na mufinki.
Moje pierwsze kiedyś też wyglądały jak twoje ale mimo wszystko smakowały wyśmienicie :)

Anonimowy pisze...

ale były bardzo smaczne :)